powiez

Powięź – czy ukrywa przed nami jakieś emocje?

Warto zacząć ten tekst od definicji zdrowia. W zasadzie każdy tekst można by zaczynać właśnie o tej definicji, bo warto pamiętać, że według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zdrowie to nie tylko brak choroby czy kalectwa, ale stan pełnego, fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu. Czyli brak fizycznego bólu pacjenta nie zawsze będzie go czynił w 100% zdrowym. Gdzie możemy znaleźć połączenie między światem fizycznym, a umysłowym? O tym poniżej.

W chwili obecnej dostępnych tak dużo informacji na temat powięzi, że tak naprawdę ciężko jest sformułować jedną jedyną definicję dla tej struktury. Prawdopodobnie przez to, że każdy naukowiec, który wykonuje badania nad powięzią przedstawia ją z własnego punktu widzenia. Przez nas terapeutów często stawiana na piedestale. Jednak nierzadko można się zetknąć ze stwierdzeniem, że powięź jest aktualnie po prostu „modna”. Co by nie mówić, pracując z pacjentem za pomocą technik manualnych zawsze będziemy również pracowali z powięzią. Najprościej mówiąc jest wszędzie w naszym ciele i dzięki swej strukturalnej ciągłości jest w stanie nadawać formę oraz funkcję każdej tkance oraz organowi. Będzie miała wpływ na naczynia krwionośne, nerwy, mięśnie, opony, trzewia, kości. Każda tkanka łączy się z inną tkanką za pomocą rusztowań matrix zewnątrzkomórkowego. Do tych rusztowań za pomocą wyspecjalizowanych wiążących receptorów, zwanych integrynami, przyczepiają się komórki. Integryny z kolei komunikują między sobą świat wewnątrzkomórkowy ze światem zewnątrzkomórkowym tworząc mostki co pozwala na ciągłość informacji. Podstawą systemu powięziowego są fibroblasty, które reagują na bodźce metaboliczne oraz mechaniczne. Dzięki nim warstwy powięziowe mogą się ze sobą komunikować, a z pomocą przychodzi tu również tzw. system kanałów Bonghana, czyli mikroskopowa sieć krążeniowa. Telocyty to kolejne struktury komórkowe znajdujące się w powięzi, które potrafią komunikować się z odległymi strukturami komórkowymi. Jak widać tkanka powięziowa jest w stanie na wiele różnych sposobów przekazywać między sobą informajce. Ale gdzie tu te emocje?

Wilhelm Reich, austriacki psychiatra, który był studentem samego Zygmunta Freuda, uważał, że ciało i umysł są ze sobą wzajemnie powiązane, a postawa ciała odzwierciedla postawę psychologiczną człowieka. Aleksander Lowen, który był studentem Reich’a kontynuował te rozważania i doszedł do wniosku, że długoterminowa negatywna emocja może wpływać na zmianę postawy ciała.
System powięziowy jest bardzo rozlegle unerwiony. Jego wrażliwość porównywana jest do wrażliwości siatkówki oka. Określany jest nawet jako najbogatszy narząd czucia. Receptory znajdujące się w powięzi to m.in. prioproreceptory, nocyceptory i interoreceptory. Interocepcja to świadomość stanu ciała pochodząca z informacji wysyłanych bezpośrednio z organizmu. Dzięki interocepcji wysyłane są projekcje w kierunku autonomicznych i rdzeniowych ośrodków homeostazy oraz do pnia mózgu, a stąd dalej do czołowej kory obręczy i grzbietowo-tylnej części wyspy. Interocepcja może modulować eksteroceptywną reprezentację ciała, jak również tolerancję bólu. Rozregulowanie tych szlaków informacyjnych może doprowadzić do zniekształcenia własnego obrazu ciała, wpływając na emocjonalność.
Interorecpetory oprócz tego, że są zlokalizowane w trzewiach, to można je również znaleźć w namięsnej i omięsnej. Są one połączone ze zmielinizowanymi włóknami typu III oraz z niezmieliniowawymi włóknami typu IV ( włókno typu C ) . Aktywacja włókien C jest w stanie aktywować obszary mózgu, które zazwyczaj są zaangażowane w stany emocjonalne (np. kora wyspy).

Terapeuci manualni używając rozmaitych technik powięziowych są w stanie poprzez interoreceptory wpływać na obszary wyspy, a przez to na emocjonalność. Zapewne nie raz zdarzyło się w Waszych gabinetach, że pacjent poddawany terapii nagle zaczynał w niejasny sposób bardzo emocjonalnie reagować na to co robicie. Myślę, że jednym, ale nie jedynym wyjaśnieniem może być przytoczony powyżej przykład. Warto byłoby się również zastanowić czy takiego wrażliwego pacjenta nie skierować do innego specjalisty, który wspomógł by proces terapii od „wewnętrznej” strony.

Autor:
Kamil Śnieciński, osteopata

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *